![]() |
Stołówkowe obiady O, obiady stołówkowe Dla pracujących ludzi Wstręt do was nawet do dzisiaj Niesmak we mnie budzi Zupa zwana owocową Z jakimś makaronem Po której, daję wam słowo Trzeba biec na stronę Smażona wątróbka z cebulą Jak podeszwa buta Buraczki które wyczulą Smak, że to może cykuta I cynaderki duszone W sosie ogólnonijakim Nie tylko źle przyprawione Nie jedzą tego nawet psiaki Kapusta jakoby czerwona Ponoć była gotowana I chyba zbałamucona Z koloru jakaś wyprana Kisiel jak woda gęsty Grochówka jak szara bryja Jadalne potrawy nieczęsto I co tu włożyć do...buzi A człowiek stworzenie ludzkie I zjeść też przecież musi Nie zadowoli się kwaśnym płuckiem Nie włoży byle czego do gębusi Więc w tę pędy się ubiera Do baru mlecznego zmierza Tam pierogi ruskie z serem Cena w kieszeń nie uderza Lecz pytanie się nasuwa Na usta moje, czy było W stołówce kucharek sześć I się ze sobą kłóciły? Czy w stołówce kucharki Zaczęły sobie plotkować Przysmoliły wszystkie garnki I nie było w czym gotować? O, stołówkowe obiady niegodnie zwane jedzeniem Na myśl o nich mam zajady No i żołądka schorzenie |