Stołówkowe obiady





O, obiady stołówkowe
Dla pracujących ludzi
Wstręt do was nawet do dzisiaj
Niesmak we mnie budzi

Zupa zwana owocową
Z jakimś makaronem
Po której, daję wam słowo
Trzeba biec na stronę

Smażona wątróbka z cebulą
Jak podeszwa buta
Buraczki które wyczulą
Smak, że to może cykuta

I cynaderki duszone
W sosie ogólnonijakim
Nie tylko źle przyprawione
Nie jedzą tego nawet psiaki

Kapusta jakoby czerwona 
Ponoć była gotowana
I chyba zbałamucona
Z koloru jakaś wyprana

Kisiel jak woda gęsty
Grochówka jak szara bryja
Jadalne potrawy nieczęsto
I co tu włożyć do...buzi

A człowiek stworzenie ludzkie
I zjeść też przecież musi
Nie zadowoli się kwaśnym płuckiem
Nie włoży byle czego do gębusi

Więc w tę pędy się ubiera
Do baru mlecznego zmierza
Tam pierogi ruskie z serem
Cena w kieszeń nie uderza

Lecz pytanie się nasuwa
Na usta moje, czy było
W stołówce kucharek sześć
I się ze sobą kłóciły?

Czy w stołówce kucharki
Zaczęły sobie plotkować
Przysmoliły wszystkie garnki
I nie było w czym gotować?

O, stołówkowe obiady
niegodnie zwane jedzeniem
Na myśl o nich mam zajady
No i żołądka schorzenie


Contact Us / Kontakt z nami
skaner@skaner.net / +1 519 641 8894